MENU

zapisz się na jazdę próbną

Drive

Together

Tweetnij Udostępnij

Hirotaka Kanazawa

Dyrektor Zarządzający – MAZDA Japan

„Aby wyprodukować świetny samochód, należy zrozumieć związek między nim a kierowcą"

Harmonia designu i mechaniki - właśnie temu Mazda CX-5 zawdzięcza swój wygląd

Większy z SUV-ów Mazdy odznacza się wyjątkowo zmysłowym designem. Jego wartość polega na tym, że jest autentyczny. Te wdzięczne linie i smukłe proporcje wynikają z funkcji i przynoszą prowadzącemu wymiernie korzyści.

Japończycy potrafią obsesyjnie dbać o estetykę. Widać to w ich kaligrafii, czy nawet namaszczeniu, z jakim robią najprostsze, codzienne czynności. To samo nastawienie widać także w SUV-ie Mazdy. Podczas gdy większość premier w segmencie SUV-ów coraz bardziej nachalnie i wulgarnie walczy o atencję klienta, CX-5 jest odświeżająco inne. Uspokaja dojrzałością i pobudza swoim wdziękiem.

Mazda CX-5

Kompaktowy SUV Mazdy jest jedyny w swoim rodzaju, ponieważ powstał według unikatowej filozofii Kodo – dusza ruchu. To szkoła projektowania, której celem jest uchwycenie w materiale dynamicznej, witalnej energii. Dzięki niej CX-5, mimo że jest dużym samochodem z obszernym wnętrzem i podwyższonym prześwitem, wygląda optycznie lekko i atletycznie. Jakby ruszał się nawet wtedy, gdy stoi w miejscu. Efekt filozofii Kodo nie kończy się jednak na samej rzeźbie nadwozia. By uzyskany efekt jeszcze mocniej oddziaływał na obserwatora, producent stworzył specjalny lakier - Soul Red Crystal. Głęboka, intensywna czerwień nałożona jest w trzech warstwach w taki sposób, by wydobyć z krawędzi i przetłoczeń jeszcze więcej i zmieniać ich percepcję zależnie od kąta patrzenia.

Daisuke Umetsu

Inżynier Ds. Rozwoju Osiągów – Mazda Japan „Robimy wszystko, aby nasze samochody były czymś więcej, niż tylko środkiem transportu".

Rzemieślnicy

Osoby tworzące model pojazdu z gliny przywiązują uwagę do najdrobniejszych szczegółów, aby uzyskać doskonałą harmonię porywającą ludzkie serca.

CX-5

Niżej umieszczony środek ciężkości nowej Mazdy CX-5 zapewnia precyzyjne prowadzenie, a także podkreśla moc drzemiącą w sylwetce i jej charakter.

Design

Ewolucja aerodynamicznej sylwetki stworzonej od początku do końca w duchu KODO podkreśla moc, zwrotność i prędkość pojazdu.

Trójwarstwowy Soul Red Crystal

Żywiołowy i pełen głębi kolor Soul Red Crystal sprawia, że piękna gra świateł i cieni widoczna jest na całym nadwoziu. Wyjątkowa jakość lakieru stosowanego przez firmę Mazda ożywia design KODO i podkreśla piękno każdej linii.

Wnętrze

Zaprojektowany z myślą o człowieku kabina zachwyca przestronnością, a jednocześnie zdaje się otaczać kierowcę. Pokrętła sterujące klimatyzacją i elementy systemu MZD Connect są rozmieszczone w doskonale ergonomiczny sposób.

Najlepsze materiały

Skórzane fotele klasy premium charakteryzują się nowoczesnym wyglądem: elegancki pas poprowadzony przy krawędzi i przeszycia wprowadzają przyjemne urozmaicenie

Design uzyskuje jednak prawdziwą wartość dopiero wtedy, gdy służy jakiemuś celowi, a nie jest wyłącznie sztuką dla sztuki. Przyzna to każdy ekspert, ale podświadomie czujemy to wszyscy. Łatwo zrozumieć, że smukły projekt CX-5 jest podyktowany aerodynamiką.
To, w jaki sposób samochód ma przebijać się przez powietrze ma wpływ nie tylko na jego kształt, ale i na komfort codziennej jazdy. Bardziej aerodynamiczne auto jest cichsze i zużywa mniej paliwa. Przewaga CX-5 pod tym względem jest szczególnie ważna, jako że tradycyjne SUV-y o bardziej prostopadłościennych kształtach w tych dwóch kategoriach wypadają zauważalnie gorzej. Muskularna, zwarta sylwetka CX-5 przyczynia się także do obniżenia środka ciężkości całej konstrukcji, czym dokłada kolejną cegiełkę do wyjątkowo satysfakcjonującego, dynamicznego prowadzenia, jakiego spodziewamy się po samochodach Mazdy. Zarówno na zewnątrz, jak i w środku CX-5 oferuje design wysokiej jakości.

Praca nad proporcjami i estetyką nie miałaby jednak sensu bez poparcia jej starannym wykonaniem z najlepszych materiałów. Tu luksus nie jest udawany: tapicerka, która wygląda jak miękka w dotyku skóra, rzeczywiście nią jest, a drewno i aluminium to nie tani plastik. Haptyczne obcowanie z materiałami o różnej fakturze a nawet... temperaturze sprawia, że jazda jest jeszcze przyjemniejsza. O klimat w kabinie dba także nastrojowe podświetlenie, które podobnie jak zamysł nadwozia, gra z widzem i jego emocjami.

Jazda CX-5 jest wyjątkowym doznaniem nie przez to, że samochód ten coś przed otoczeniem udaje, ale właśnie dlatego, że spełnia każdą wizualną obietnicę, jaką składa kierowcy swoimi dynamicznymi właściwościami. W świecie wypełnionym przez puste marketingowe hasła to niespotykana wartość... ale Mazda w końcu znana jest z robienia rzeczy po swojemu.

Umów się na jazdę próbną

Tweetnij Udostępnij

Lena Urbańska

Podróżowanie jest bardzo uzależniające, raz spróbujesz i później ciężko się z tego wydostać. Rzucasz wszystko i chcesz ruszyć w drogę. Jak ta droga będzie wyglądała? Chyba najwspanialsze i najbardziej ekscytujące w podróżowaniu jest właśnie to, że nie wiesz.


Podróżowanie uczy wszystkiego. Rozmowa z podróżniczką Leną Urbańską

Choć była odnoszącą sukcesy businesswoman, wybrała życie na walizkach. Lena Urbańska już od kilku lat podróżuje po świecie prowadząc bloga "Razem Taniej". Czy życie w ciągłym ruchu to dla niej coś więcej niż tylko sposób na spędzanie wolnego czasu?

Michał Leszczyński: Dlaczego zrezygnowałaś z bycia właścicielką marki odzieży Shameless, wybierając życie blogerki-podróżniczki?
Podobno co 7 lat następuje w życiu człowieka punkt zwrotny i rozpoczyna się nowy cykl. Ja na ten cykl byłam już ewidentnie gotowa! Przez kilka lat łączyłam pracę i podróżowanie, ale jedno cierpiało kosztem drugiego. Dlatego zdecydowałam sprzedać markę i postawić wszystko na jedną kartę – podróż. W kwietniu zamknęłam rozdział businesswoman, do którego chyba i tak nie do końca się nadawałam, a w listopadzie jeszcze przeprowadzam się do swojego domu na kółkach – kampera z 1983 roku, którego od 10 miesięcy własnoręcznie remontujemy i przygotowujemy do podróży. Zamykamy ostatnie sprawy i ruszamy w drogę, bez wyznaczonej daty powrotu.

Bloga Razem Taniej prowadzisz już od kilku lat wraz ze swoim partnerem. Jak to się zaczęło?
Razem Taniej powstało w 2013 roku, podczas naszej pierwszej konkretnej podróży, czyli 5-miesięcznego tripu do Azji. Na początku miała to być strona, na której będziemy na bieżąco informować rodzinę i znajomych, gdzie jesteśmy i co robimy. Po prostu wrzucaliśmy link do bloga i każdy wiedział, co się u nas dzieje. Ci z bujną wyobraźnią i umiejętnością odrywania się od rzeczywistości mogli, siedząc przed komputerem, podróżować z nami. Byli też tacy, którzy wieszali nad biurkiem nasze zdjęcia przekreślone znakiem stopu, nie mogąc znieść tych ciągłych palm i przepysznych streetfoodów. Oni również nam kibicowali, tylko nieco inaczej (śmiech).

Podróżowanie uczy wszystkiego, to taka szkoła i wszystkie inne szczeble w jednym. Otwiera głowę, oczy, serce. Uczy od geografii przez przyrodę po naukę religii, tolerancji, miłości, współczucia! (...) Nieustannie się w niej uczę i myślę, że jestem lepszym człowiekiem dzięki temu, że podróżuje i widzę.


Co takiego w sobie ma życie w ruchu, że raz wchodząc na szlak, trudno powiedzieć sobie "stop"?
Podróżowanie jest bardzo uzależniające, raz spróbujesz i później ciężko się z tego wydostać. Rzucasz wszystko i chcesz ruszyć w drogę. Jak ta droga będzie wyglądała? Chyba najwspanialsze i najbardziej ekscytujące w podróżowaniu jest właśnie to, że nie wiesz. Nie wiesz, co cię jutro spotka. Dajesz losowi pełną swobodę.

Gdzie tym razem? Zobaczylibyśmy coś nowego! Albo nie, to stare, dobrze nam znane jest najlepsze! Czego jeszcze nigdy nie robiliśmy? Albo co chcielibyśmy najbardziej zobaczyć? Co zjeść? O, może teraz tym tropem! Gdzie są najtańsze bilety? Tak wygląda planowanie podróży. Zazwyczaj sprowadza się to do tego ostatniego pytania i kupujemy bilety, nie wiedząc za wiele o destynacji.

Podróżujemy zawsze zimą, bo zupełnie nie lubimy się z tą porą roku w Polsce. Uciekamy tam, gdzie jest ciepło, bo lubimy ciepło. Tam, gdzie jest tanio, bo na tanio nas stać. A reszta nie ma już większego znaczenia, bo i tak mamy w planach zwiedzić cały świat. Podróżujemy zdecydowanie spontanicznie, zmieniając czasami kierunek tuż po wylądowaniu na lotnisku.

Czy istnieje jakieś miejsce, które szczególnie zapadło ci w pamięć?
Bardzo trudne pytanie, na które właściwie nie można udzielić odpowiedzi. Nie ma jednego najlepszego miejsca, jest ich mnóstwo i każde pod innym względem wspaniałe. Myślami wracam często do Birmy, w której się absolutnie zakochałam, na Bałkany, które są cudowne w całej swojej różnorodności. Na myśl o miasteczku León w Nikaragui po prostu robi mi się miło i ciepło, a gdybym miała wypowiedzieć magiczne życzenie, to chciałabym się znaleźć w domku na drzewie nad jeziorem El Remate w Gwatemali.

Dawei - Birma

Indonezja

Tiziti - Birma

Maroko

Birma

Gwatemala

Meksyk

A jak dostać się do tych wszystkich miejsc? I co jest ważniejsze – cel czy sama droga do niego?
Najczęściej podróżujemy skutero-motorami. Takim skuterem, tylko z manualną skrzynią biegów. Najtańszy i najlepszy środek transportu, żeby zwiedzić okolice, a nawet przejechać 1000 km dookoła wyspy. Później są autobusy, chickenbusy (stare amerykańskie autobusy szkolne, które są tak przepełnione, że wyglądają jak transport kurczaków), busy z taboretami na środku czy skuterami na dachu i tam, gdzie są, zawsze bardzo chętnie pociągi. Jak najmniej samolotów (boję się latać, tak, wiem, trochę to śmieszne, ale tak jest!), łodzie też nie robią mi najlepiej. Zdecydowanie ważniejsza jest sama podróż, bo właśnie ta podróż jest trochę celem.

Dlaczego więc warto założyć plecak i ruszyć w drogę?
Podróżowanie uczy wszystkiego, to taka szkoła i wszystkie inne szczeble w jednym. Otwiera głowę, oczy, serce. Uczy od geografii przez przyrodę po naukę religii, tolerancji, miłości, współczucia! Dla mnie podróż to ciągła fascynująca, czasami trudna i męcząca lekcja. Nieustannie się w niej uczę i myślę, że jestem lepszym człowiekiem dzięki temu, że podróżuje i widzę.

Umów się na jazdę próbną

Tweetnij Udostępnij

Od tradycyjnego systemu 4x4, obecne w CX-5 rozwiązanie i-ACTIV różni się tym, że nieustannie monitoruje cały szereg czynników (prowadzenie kierowcy, nachylenie drogi, a nawet warunki pogodowe i temperaturę!), precyzyjnie rozdzielając moc pomiędzy kołami dla zapewnienia jeszcze wyższego poziomu bezpieczeństwa i zwykłej wygody.


Dobrze naoliwiona maszyna. Jak układ napędowy CX-5 składa się w idealną całość

SUV-y to samochody, od których oczekuje się szczególnej wszechstronności. Muszą działać w każdej sytuacji i wszelkich warunkach pogodowych. W swoim najnowszym modelu Maździe CX-5, inżynierowie przygotowali szeroką gamę rozwiązań skutkujących tą skutecznością, a także bezpieczeństwem i efektywnością przekazania napędu. Oto, jak tego dokonali.

Choć SUV-y to stosunkowo świeży wynalazek, w ostatnich latach samochody tego typu szturmem podbijają rynek i są faworytami kierowców na całym świecie. W niektórych krajach już teraz wybiera się je chętniej niż auta o bardziej tradycyjnych kształtach. Nie ma co się dziwić. Ze swoimi podwyższonymi, bardziej muskularnymi nadwoziami, SUV-y wyglądają okazalej i sprawdzają się w większej ilości sytuacji.

Pasują jak ulał, gdy trzeba przewieźć jakiś mebel lub rower albo pociągnąć przyczepę. Gdy trzeba wyjechać z zaśnieżonego miejsca postojowego lub dojechać ostatni kilometr nad jezioro po leśnym szlaku, SUV aż nie może się doczekać, by wykazać swoją konstrukcyjną przewagę nad kombi lub vanem. By naprawdę skorzystać z przewagi, jaką daje wybór SUV-a, trzeba pamiętać, że do sukcesu jest mu potrzebny jeden, kluczowy składnik: skuteczny układ przeniesienia napędu. Obecne na rynku konstrukcje potrafią się między sobą znacznie różnić w tym zakresie, co ma decydujący wpływ na ich wartość.

Silnik SKYACTIV-G

Znana z nieszablonowego podejścia do napędów (i osiągania tym sposobem błyskotliwych wyników) Mazda proponuje w modelu CX-5 dwie wyraźnie różne koncepcje napędowe. Najpopularniejszym wyborem w tym segmencie są silniki wysokoprężne i japońscy konstruktorzy mogą pochwalić się na tym polu bardzo udaną jednostką SKYACTIV-D o mocy 150 lub 184 KM. O ile silniki zasilane olejem napędowym muszą zmagać się z rosnącą krytyką ekologów, Mazda po raz kolejny przełamuje konwencje, wychodząc naprzeciw z zupełnie nowym i wyjątkowo czystym dieslem swojego własnego przepisu.

Skrzynia biegów

SKYACTIV-DRIVE łączy zalety wszystkich automatycznych skrzyń biegów: bezstopniowej (płynna zmiana biegów), dwusprzęgłowej (oszczędność paliwa i kontrolanad zmianą biegów) oraz konwencjonalnej (płynne przyśpieszanie).

Wyróżnia się on najniższym na rynku stopniu sprężania oraz złożonym, dwuetapowym turbodoładowaniem, dzięki czemu tradycyjnie mocne strony silnika tego typu (wysoka elastyczność i niskie zużycie paliwa) są dodatkowo podkreślone, a tradycyjnie przypisywane im problemy – nieaktualne (jednostki SKYACTIV-D spełniają najnowsze normy emisji spalin bez żadnej modyfikacji, a przy tym wyróżniają się wyjątkowo wysoką kulturą pracy).

Co szczególnie ciekawe, te same atrybuty konstruktorzy Mazdy potrafili wydobyć z wolnossących jednostek benzynowych. Linia silników SKYACTIV-G to prawdziwy unikat w skali całego rynku motoryzacyjnego. O ile konkurenci starają się wykrzesać jak największą moc z jak najmniejszej pojemności skokowej z pomocą turobodoładowania lub hybrydyzacji, Mazda idzie w dokładnie przeciwnym kierunku. Stawia na stosunkowo duże (dwu lub dwuipółlitrowe) silniki pozbawione skomplikowanego osprzętu, ale wykorzystujące do maksimum przewagę, jaką daje taka konstrukcja. Przy zakupie CX-5 klienci bardzo często wybierają właśnie jedną z dwóch jednostek benzynowych o mocy 165 lub 194 KM, które odznaczają się niskim zużyciem paliwa i podobną do diesli elastycznością. Przy tym oferują niespotykaną już nigdzie indziej żywiołowość reakcji, gładkość pracy i bezawaryjność.

Kto wygra?

Napęd w modelu CX-5 można łączyć z sześciostopniową skrzynią ręczną lub automatyczną oraz układem FWD lub AWD. Ostatni z tych elementów w wydaniu Mazdy to kolejna ciekawa innowacja ze strony japońskich konstruktorów. Od tradycyjnego systemu 4x4, obecne w CX-5 rozwiązanie i-ACTIV różni się tym, że nieustannie monitoruje cały szereg czynników (prowadzenie kierowcy, nachylenie drogi, a nawet warunki pogodowe i temperaturę!), precyzyjnie rozdzielając moc pomiędzy kołami dla zapewnienia jeszcze wyższego poziomu bezpieczeństwa i zwykłej wygody. Dzięki takim rozwiązaniom Mazda jest nie tylko w stanie w pełni spełnić wszystkie oczekiwania stawiane nowoczesnym SUV-om, ale nawet je przekroczyć, wzbogacając prowadzenie o dodatkową dawkę komfortu i emocji.

Umów się na jazdę próbną

Tweetnij Udostępnij

Szymon Girtlera

Pomysłodawca i założyciel Monck Custom. Główny konstruktor i projektant.

Świat Monck Custom tworzą ludzie, dla których narty to dużo więcej niż sam sprzęt. Wierzymy, że sama jazda na nartach to nie wszystko… To nasza pasja. Z radością poznajemy naszych Klientów, którzy myślą tak samo i zostają z nami na długie lata. Niezależnie czy są amatorami czy instruktorami, prawnikami czy lekarzami, przedsiębiorcami czy artystami… Z Monck Custom odkrywasz narciarstwo na nowo.

Jedyna manufaktura w Polsce, która wyrabia narty na zamówienie - przeznaczone dla tych, którzy chętnie płacą za brak kompromisów

Absolwent stosunków międzynarodowych, który uznał, że życie w garniturze nie jest dla niego i lepszą drogą będzie robienie nart w przydomowym warsztacie. A że są one niezwykłe, do Szymona Girtlera i jego firmy Monck Custom trafiają klienci z całego świata.

Od małego pasjonał się narciarstwem, sam aktywnie uprawiając ten sport. Ale droga do własnej manufaktury wytwarzającej narty była kręta i nieoczywista: najpierw licencjat ze stosunków międzynarodowych, potem magisterka, a następnie rok pracy zgodnej z wykształceniem. Chociaż nawet to gęsto przeplatane było pracą instruktora narciarskiego.
Interesował go sprzęt, na którym jeździł, ale skoro nie miał odpowiedniego wykształcenia technicznego, to wiedzę o nartach postanowił zdobyć w praktyce. Zaczął od krojenia i piłowania istniejących modeli. Szybko odkrył, że nie ma w nich nic kosmicznego, a przynajmniej nic, czego sam nie mógłby zrobić lepiej. I tak w styczniu 2011 r. w podwarszawskiej piwnicy powstała firma Monck Custom.

- W kupowaniu gotowych nart w sklepie nie ma nic złego – tłumaczy Szymon Girtler. – Ale są one dla przeciętego konsumenta o uśrednionej budowie ciała, który zjeżdża po typowym stoku w normalnych warunkach. Są tacy, którym to nie wystarcza i chcą mieć narty lepiej dopasowane do siebie i swojego stylu jazdy. I to właśnie oni do mnie przychodzą.

Manufaktura MONCK CUSTOM. Jak to działa?

I tak powstają narty, w przypadku których nie ma mowy o żadnych kompromisach. W produkcji masowej oszczędność 5 zł na jakimś komponencie wchodzącym w pojedynczą parę nart jest nie do pogardzenia, bo w skali dziesiątków tysięcy par robią się z tego miliony. Ale ponieważ Szymon każdą parę robi ręcznie a skala produkcji jest mała to takie kalkulacje nie mają żadnego znaczenia. Dlatego stosuje on zawsze materiały najwyższej jakości.

- Teraz wśród producentów nart panuje moda, żeby były jak najlżejsze. Ale sprawdziłem, że tak zrobione narty są po prostu z jakieś pianki, która dosłownie nie ma żadnych właściwości. Żadnych! Jej zadanie polega chyba jedynie na wypełnieniu przestrzeni. Faktycznie są lekkie jak piórko, tyle że nie chcą jeździć. Nasze narty mają rdzeń, czyli to, co najważniejsze, wykonany ze świerku i jesionu. Oczywiście obie są z tego samego kawałka drewna. To trochę waży, ale daje wytrzymałość i sprężystość, co z kolei przekłada się na doskonałe właściwości jezdne.

Technologia tworzenia nart

Personalizacja

Monck Custom to jedyne narty na rynku, które dopasowujesz do siebie, a nie odwrotnie. Sztywność każdej pary jest dobrana do Twoich umiejętności, preferencji, wzrostu i wagi. Chcesz by narty były podpisane Twoim imieniem, lub dowolną inną grafiką – nie ma problemu!

Górne krawędzie

W modelach SL RIPPER i CUTTER opracowano technologię górnej krawędzi. Jej zadaniem jest ochrona warstwy wierzchniej przed uszkodzeniami mechanicznymi. Dzięki temu narty trasowe wyróżniają się trwałością i wytrzymałością na lata. Ponadto stal nierdzewna w połączeniu z drewnianym wykończeniem daje jedyny w swoim rodzaju wygląd narty.

Rdzeń drewniany jesion-świerk

Rdzenie Monck Custom zbudowane są tylko z pełnej długości listew drewnianych (jesion i świerk). Włókna w drewnie są nienaruszone na całej długości narty, dzięki czemu uzyskaliśmy dużą sztywności poprzeczną i wzdłużną przy zachowaniu niskiej wagi. To nasza autorska konstrukcja i autorskie wykonanie, dające niepowtarzalny charakter wszystkim nartom Monck Custom.

Handcraft

Wszystkie narty Monck Custom wykonywane są ręcznie w manufakturze. Połączenie klasycznych, rzemieślniczych umiejętności oraz maszyn i materiałów hi-tech pozwala tworzyć narty, z których jesteśmy dumni. Doświadczenie zebrane przez te lata, pozwala nam dziś produkować narty, które wygrywają z produktami wielkich producentów.

5 lat gwarancji

Wszystkie narty Monck Custom powstają in-house. Nie chodzimy na skróty, nie uznajemy kompromisów. Dlatego jako jedyni na rynku możemy udzielać 5-letniej gwarancji.

Japońskie włókno węglowe

Dzięki zastosowaniu najnowocześniejszych materiałów jak carbon i kevlar możemy spersonalizować sztywność narty oraz tworzyć ją bardziej sprężystą i odporną na drgania. Wspólnie z najlepszymi inżynierami zaprojektowaliśmy specjalny układ włókien kevlarowych (aramidowych) wzmacniając poprzecznie nartę tam, gdzie jest to najbardziej potrzebne – w najszerszych miejscach, czyli na tipie i tailu

Wierzch z forniuru drewnianego

Narty Monck Custom wykończone są od góry cienką warstwa drewna – forniru. Gatunek, a więc i finalny wygląd narty można wybrać dowolnie (stosujemy takie gatunki jak: Palisander, Oliwka, Dąb, Jesion, itp.) Używamy tylko fornirów naturalnych, wykańczanych 3 warstwami lakieru.

W jaki sposób trafiają do niego klienci? Jedni narciarze polecają narty Monck Custom drugim. Czasem ktoś zobaczy je na stoku, na wyciągu lub w kabinie kolejki linowej, gdzie narciarze chętnie rozmawiają o swoim sprzęcie:
- Są tacy, którzy przychodzą i mówią, że chcą mieć po prostu piękne narty. A potem wracają i mówią, że już nie chcą jeździć na żadnych innych. Ale są też tacy, którym bardziej od wyglądu zależy na ich parametrach.

Najlepsze narty jakie zrobił?
- To jeszcze przede mną, brakuje mi dwóch miesięcy wolnego, żeby je zaprojektować. Ale mam na to jeszcze sporo czasu, bo za 20 lat chciałbym robić dokładnie to samo co dziś... czyli dobre narty.

Umów się na jazdę próbną

Tweetnij Udostępnij

Pakiet systemów i-ACTIVSENSE to Twoje dodatkowe zmysły

Zastosowane rozwiązania współpracują ze sobą, by zapewnić kierowcy jak najwięcej informacji i dodatkowy czas na reakcję, dzięki czemu można skuteczniej kontrolować sytuację i cieszyć się każdym przejechanym kilometrem z pełnym zaufaniem do samochodu.


Bezpieczeństwo i komfort dzięki technologii: jak innowacje zmieniają oblicze samochodu

W dzisiejszych czasach porównywanie samochodów w taki sposób, jak robiliśmy to jeszcze dziesięć lat temu, straciło na znaczeniu. Teraz właściwie każdy z nich ma duże wnętrze z wieloma wygodami i komplet poduszek powietrznych. Rywalizacja wiodących producentów weszła na inny poziom, dzięki czemu mądry wybory może dać klientom jeszcze więcej.

Na rynku samochodów nowych doszliśmy do przedziwnego momentu. Dziś praktycznie nie ma naprawdę złych samochodów. Właściwie każdy jest w stanie zaoferować przyzwoity poziom bezpieczeństwa i komfortu jazdy, narzucany przez normy homologacyjne i techniczne. Mając rozwiązane podstawowe kwestie, wiodący producenci poszli krok dalej i obecnie mogą dostarczać swoim klientom coraz bardziej wyrafinowane i zaawansowane rozwiązania. Dzięki temu kierowcy nawet popularnych modeli zyskali wygody zarezerwowane wcześniej tylko dla wąskiego grona uprzywilejowanych.

W tych realiach szczególnie dobrze odnalazła się Mazda. Historia japońskiego producenta to w końcu głównie historia wielkich i zaskakujących innowacji technologicznych, więc wizjonerskie myślenie konstruktorów z Hiroszimy dziś procentuje. Efekty ich pracy doskonale widać w nowym modelu marki, CX-5. To atrakcyjny i dobrze prowadzący się kompaktowy SUV z wygodnym i bogato wyposażonym wnętrzem. Ale, jak wspominałem, dziś nie wystarczy to wprowadzenia nowej jakości do bardzo konkurencyjnego segmentu samochodów tego typu.

Tego dokonują dopiero wyrafinowane technologie, które Mazda zaimplementowała w tym modelu. Bezpieczeństwo nie jest rozpatrywane już przez pryzmat stref zgniotu czy liczby poduszek powietrznych. Nie wystarczą już one do uzyskania noty pięciu gwiazdek w teście Euro NCAP. CX-5 uzyskała najwyższe oceny w tym najważniejszym, niezależnym sprawdzianie dzięki całemu zestawowi czujników, kamer i aktywnych asystentów, razem tworzących system i-ACTIVSENSE.

O ile czekamy wciąż na pierwszy samochód autonomiczny, to CX-5 jest już tak blisko tego tytułu, jak tylko się da. Samochód sam utrzymuje swój pas ruchu i bezpieczną odległość od innych aut na drodze. Rozpoznaje znaki i ostrzega kierowcę przed innymi uczestnikami ruchu, gdy ci chowają się w martwym polu lub nadjeżdżają w trakcie, gdy cofamy. Mając do swojej dyspozycji jeszcze adaptacyjne światła z diod LED i przeziernikowy wyświetlacz "Head-Up Display", kierowca CX-5 jest w stanie zobaczyć więcej i zareagować wcześniej, co pozwala zapobiegać zderzeniom i minimalizować ich negatywne skutki.

AKTYWNY TEMPOMAT
Zawsze na właściwym pasie

To samo połączenie kreatywności i inżynieryjnych kompetencji konstruktorów Mazdy przynosi ich produktom przewagę także w miejscach, w których trudno było się jej spodziewać. Na przykład na polu komfortu jazdy, czy nawet funkcjonalności. To właśnie nowe zdobycze technologiczne przyniosły modelowi CX-5 wysokiej klasy nagłośnienie Bose, wykorzystujący funkcje smartfonów, rozbudowany zestaw multimedialny MZD Connect czy podgrzewaną i regulowaną tylną kanapę.

Wybierając nowy samochód należy więc teraz jeszcze wnikliwiej pochylić się nad tym, co w danym samochodzie jest i co dany element daje, ale ten dodatkowy wysiłek zaowocuje zakupem o zdolnościach, które wielokrotnie przekroczą nasze oczekiwania. Zupełnie tak, jak w przypadku Mazdy CX-5.

  • Nagłośnienie Bose

    Ciesz się najwyższą jakością dźwięku przestrzennego dzięki systemowi nagłośnieniowemu Bose®. (10-głośnikowy system nagłośnieniowy BOSE® stanowi wyposażenie opcjonalne.)

  • Filozofia KODO

    Gdziekolwiek nie spojrzysz – filozofia projektowa KODO przywodzi na myśl wyrafinowanie i perfekcję. (Ogrzewane fotele i koło kierownicy stanowią wyposażenie opcjonalne).

  • Kierownica multifunkcyjna

    Prowadząc Mazdę, czujesz potężną więź łączącą Cię z samochodem. Samochód staje się czymś więcej niż maszyną — każda Mazda jest tworzona ręką artysty. Kształtując model pojazdu z gliny, artyści tworzą modele dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, dając im osobowość i duszę. Duszę, którą czujesz zawsze, prowadząc Mazdę. (Skórzana i podgrzewana kierownica stanowi wyposażenie opcjonalne).

  • Ergonomiczne wnętrze

    Zgodnie z naszą filozofią skupiającą się na człowieku kabina zdaje się otaczać kierowcę. Pozycja za kierownicą jest optymalna, a pedały i wszystkie elementy sterujące są rozmieszczone w ergonomiczny sposób.

  • Wszystkie informacje w zasięgu wzroku

    Wyświetlacz przezierny pokazuje bieżącą prędkość, wskazówki systemu nawigacji oraz komunikaty systemów bezpieczeństwa. Dzięki umiejscowieniu nad zestawem wskaźników wyświetlacz Head-up pozwala na śledzenie najważniejszych parametrów jazdy bez odrywania wzroku kierowcy od drogi.

  • Integracja ze smartfonem

    Multimedialny system rozrywki i łączności MZD Connect, w który wyposażone są wszystkie nowe samochody Mazda, otrzymał możliwość integracji z aplikacjami Apple CarPlay oraz Android Auto. Teraz dostęp do funkcji telefonu, wysyłanie i odbieranie wiadomości, odtwarzanie plików audio oraz korzystanie z nawigacji w telefonie podczas jazdy samochodem będzie swobodniejsze i wygodniejsze.

Tweetnij Udostępnij

Benjamin Kuna zajmował się corporate finance, Jacek Majewski i Hanna Kokczyńska zaczynali od studia brandingowego, a Mikołaj Molenda jest z wykształcenia architektem. Był też Michał Piasecki, który również zakładał Tylko. Pomysł stworzenia marki zrodził się ze wspólnych doświadczeń.


Tylko prosto i funkcjonalnie. Meble projektowane w rozszerzonej rzeczywistości

Jest ich czworo. Postanowili rozwinąć pomysł, który w branży meblarskiej był pionierski. To aplikacja, dzięki której można dostosować meble ich projektu do swojego wnętrza. Zaskoczyło od razu. Dziś marka Tylko jest rozpoznawalna w Europie Zachodniej i cały czas się rozwija...

– Pomimo relatywnie niewielkiej skali jesteśmy traktowani poważnie i wyznaczamy jeden z kierunków rozwoju tej branży – tłumaczy Benjamin Kuna, współtwórca Tylko.
Benjamin Kuna zajmował się corporate finance, Jacek Majewski i Hanna Kokczyńska zaczynali od studia brandingowego, a Mikołaj Molenda jest z wykształcenia architektem. Był też Michał Piasecki, który również zakładał Tylko. Pomysł stworzenia marki zrodził się ze wspólnych doświadczeń.

– W tym samym czasie robiliśmy też pierwsze komercyjne projekty z użyciem technologii rozszerzonej rzeczywistości (augmented reality – przyp. red.) – wspomina Jacek Majewski. – W pewnym momencie pomyśleliśmy: a co będzie, jeśli pozwolimy ludziom dostosowywać meble do swojego wnętrza, robiąc to właśnie w AR? To wydało nam się tak silnym pomysłem, że zdecydowaliśmy się go dalej rozwijać.

Lawrence

Za pomocą urządzenia mobilnego i aplikacji kreujemy mebel z zaprezentowanych opcji, a następnie dopasowujemy do wnętrza, w którym chcemy go umieścić.

Tak powstało Tylko

Nazwa jest prosta, jak ich projekty, ale jednocześnie chwytliwa i łatwo zapadająca w pamięć. Według Mikołaja Molendy to słowo, które dobrze brzmi w wielu językach.
– "Tylko" było fajnym, prostym polskim słowem. Do tego idealnie pasowało do naszej misji upraszczania zagmatwanego procesu kupowania mebli i ogólnej filozofii marki, by budować rzeczy proste i funkcjonalne.
Zaprezentowali ją podczas London Design Festival w 2015 r. Tam oprócz pokazania mebli udało się nawet ich kilka sprzedać. Teraz ponad 90 proc. klientów pochodzi z krajów Europy Zachodniej, a przede wszystkim: Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji.

Jak to działa?

Mechanizm jest bardzo prosty. Za pomocą urządzenia mobilnego i aplikacji kreujemy mebel z zaprezentowanych opcji, a następnie dopasowujemy do wnętrza, w którym chcemy go umieścić. Oczywiście gusta i możliwości klientów są różne i takie obserwacje to ważny sygnał dla twórców Tylko.
– Regały zamawiane w Londynie są mniejsze niż w Berlinie, ze względu na wielkość mieszkań – opowiada Benjamin Kuna. – Co ciekawe, np. właśnie w Londynie często też są kupowane dwa meble o tej samej szerokości. Spowodowane jest to tym, że na środku ściany przeważnie jest kominek dzielący ją na dwie równe części.

Funkcjonalność i design idą w parze

Cały proces od złożenia zamówienia do wysłania mebla do klienta trwa dwa tygodnie. Czy to możliwe, że tak szybki czas realizacji idzie w parze ze świetną jakością i pięknym, prostym designem? Okazuje się, że tak.
– Staramy się tworzyć najwyższej jakości design w przystępnej cenie – przyznaje Hanna Kokczyńska. – Nie konkurujemy oczywiście z meblami z dolnej półki, ale porównując Tylko do marek dizajnerskich, korzystających z podobnej jakości materiałów, jesteśmy często parokrotnie bardziej przystępni.

Najważniejszy jest człowiek

Ta przystępność to na pewno brak pośredników oraz zautomatyzowany proces produkcyjny. A także przyszłość, jaką twórcy Tylko widzą we współczesnym wzornictwie. Skupiają się na potrzebach klienta, co jest kluczowe w podejściu współczesnych firm. Centrum stanowi człowiek i jego komfort oraz doznania estetyczne. Jak w wielu innych przedmiotach użytkowych, tak samo w meblach projektanci widzą ową zależność i starają się tworzyć zarówno piękne, jak i funkcjonalne przedmioty.
– Przez ostatnie trzy lata naszych działań udało nam się zebrać bardzo dużą ilość informacji i danych na temat potrzeb klientów – mówi Kokczyńska. – Będąc zarówno marką meblową, jak i spółką technologiczną, wykorzystujemy zdobytą wiedzę, żeby tworzyć nowe rozwiązania, które w sposób bezkonkurencyjny rozwiążą problemy naszych klientów.
– Przewidujemy, że pomimo coraz większej ilości zastosowanych technologii wzornictwo użytkowe będzie paradoksalnie bardziej dostępne i skoncentrowane na człowieku – dodaje Mikołaj Molenda.

Za chwilę światło dzienne ujrzy kolejny mebel według projektu Tylko. Twórcy marki zdają sobie sprawę, że stali się przykładem dla innych, którzy zaczęli stosować podobne rozwiązania lub wręcz kopiować pewne elementy.
– Finalnie uważamy, że to dobre – podsumowuje Benjamin Kuna – ponieważ podnosi poprzeczkę oczekiwań klienta i zmusza branżę do starania się o coraz lepszy design.

Umów się na jazdę próbną

Tweetnij Udostępnij

JINBA ITTAI: JEDNOŚĆ Z SAMOCHODEM

W języku Mazdy, Jinba-Ittai oznacza harmonijne połączenie i skuteczną komunikację kierowcy z samochodem. Przy pomocy kierownicy, pedałów i lewarka zmiany biegów, kierowca wydaje polecenia, które samochód ma precyzyjnie wypełniać, jednocześnie komunikując się z prowadzącym i dostarczając mu nieustannie najważniejszych informacji dotyczących jazdy. Stworzenie poczucia jedności wymaga perfekcyjnej równowagi.


Daj się ponieść... SUV-owi. Czyli CX-5 zmienia definicję satysfakcji z prowadzenia

Czy SUV może być przyjemny w prowadzeniu? Mazda CX-5 odpowiada na to pytanie w zaskakujący sposób. Po pierwsze dlatego, że odpowiada twierdząco, a po drugie – ponieważ ta radość wygląda inaczej, niż można się początkowo spodziewać.

Przez dekady Mazda była jedynym producentem samochodów na świecie, który rozwijał unikalną koncepcję silników Wankla. Teraz w swoich najnowszych modelach ten japoński producent zaskakuje nie mniej rewolucyjnymi rozwiązaniami - jako bodajże ostatnia w przemyśle motoryzacyjnym firma, którą stać na autentycznie kreatywne, odmienne myślenie. W zakresie prowadzenia przejawia się ono w filozofii Jinba-Ittai (jap. Jedność jeźdźca z koniem) i przynosi jedyne w swoim rodzaju wrażenia z jazdy.

Można ich doświadczyć we wszystkich modelach Mazdy. Nie tylko sportowym roadsterze MX-5 czy zwinnym hatchbacku Mazda 3, ale i – co robi szczególnie duże wrażenie – także w SUV-ie. Model CX-5 z 25 proc. udziałem w globalnej sprzedaży stanowi jeden z filarów japońskiej marki. Zachowanie w nim charakterystycznego DNA było więc kluczowe, ale jak zawrzeć Jinba-Ittai w modelu, który co do zasady ma być nastawiony na funkcjonalność i zwiększone kompetencje terenowe?

By odpowiedzieć na to pytanie, inżynierowie Mazdy po raz kolejny wykazali nieszablonowe podejście, w centrum swojej pracy stawiając nie maszynę, a człowieka. Namacalnym efektem tego myślenia jest np. kokpit zorientowany na kierowcę, choć zmiany sięgają dużo głębiej. Inżynierowie Mazdy długo badali zachowania kierowców i zauważyli, że prowadzący podświadomie nie są zadowoleni z pierwszych reakcji samochodu i zaczynają gwałtowniej przyśpieszać lub ruszać kierownicą tylko po to, by za chwilę wprowadzać korekty. Choć są to minimalne różnice, jazda staje się przez to niepłynna i irytująca.

Odpowiedzią Mazdy na ten problem jest G-Vectoring Control. To specjalny algorytm, który wpływa jednocześnie na pracę układu napędowego i kierowniczego tak, by reakcje samochodu były spójne z tym, czego oczekuje kierowca, a prowadzenie bardziej intuicyjne. Zmianę tą docenią także pasażerowie, z perspektywy których jazda stanie się bardziej płynna i komfortowa.

FILOZOFIA SKONCENTROWANA NA CZŁOWIEKU

Myśląc o jedności jeźdźca z koniem nie tego się spodziewaliście, prawda? Satysfakcja z jazdy może mieć różne oblicza, ale przy CX-5 Mazda udowodniła, że nie traci talentu do tworzenia najbardziej pobudzających modeli w segmencie. Tak naprawdę, komfort i dynamika są ze sobą ściśle powiązane. Gdy konstrukcja jest sztywna (CX-5 jest wyjątkowo sztywna – o 15 proc. bardziej od poprzednika), nie tylko lepiej niweluje wszelkie nierówności, ale i zapewnia większą precyzję prowadzenia.

O odpowiednie wrażenia dbają też silniki, ale znów nie w taki sam sposób, w jaki robią to jednostki oferowane przez innych producentów. Podczas gdy rynek ślepo podąża za uzyskiwanymi w laboratorium osiągami, Mazda stawia na dużo bardziej sensowne w codziennej eksploatacji jednostki wolnossące. Jednostki SKYACTIV-G o mocy 165 i 194 KM przypominają o wszystkich zaletach, jakie kryją się w większych motorach benzynowych wolnych od turbodoładowania.

Łączą one bardzo satysfakcjonujący, linearny sposób dostarczania mocy z komfortem cichej pracy i przewagą niskich kosztów eksploatacji przez długie lata. To cechy, do których dąży każdy producent, ale mało który potrafi je dostarczyć w prawdziwym życiu. Do tego potrzeba odwagi i wizjonerstwa, które od zawsze cechowały działania Mazdy.

DESIGN KODO

Dążąc do prostoty tworzymy piękno. Muskularne nadwozie i mocny kręgosłup. Elegancka sylwetka zdradzająca ukryty charakter. Wygląd, który emanuje wdziękiem i wyrafinowaniem, mogący w jednej chwili rzucić na kolana. Oto filozofia KODO.

FILOZOFIA SKONCENTROWANA NA CZŁOWIEKU

Stworzenie poczucia jedności wymaga perfekcyjnej równowagi. Odpowiednie rozmieszczenie elementów, precyzja prowadzenia, wyważenie podwozia – tworząc nasze samochody nie pomijamy niczego. Na przykład położenie dźwigni skrzyni biegów – to, czy zostanie umieszczona z przodu, czy też przesunięta do tyłu określa, które mięśnie będą pracować podczas zmiany przełożeń. Poświęciliśmy niezliczone godziny na dopracowywanie wszystkich elementów tak, aby stworzyć ideał.

SAMOCHÓD I KIEROWCA W DOSKONAŁEJ HARMONII

Wierzymy, że gdy samochód i kierowca stanowią jedność, prowadzenie staje się czystą przyjemnością. Podążamy własną drogą, ponieważ nasze samochody służą do czegoś więcej, niż przemieszczanie się z punktu A do B. Jinba Ittai. Czysta, intuicyjna relacja, tworząca więź, której nie da się opisać słowami. Razem jesteśmy silniejsi. Nigdy nie jedziemy sami. Drive Together.

KOŃ I JEŹDZIEC

Korzeni „Jinba Ittai”, czyli jedności jeźdźca z koniem należy szukać w dawnym rytuale Yabusame. Jego istotą była idealna harmonia łucznika z koniem, bowiem tylko ona umożliwiała trafienie do celu w czasie galopu. Podczas próby jeździec w rękach dzierżył łuk i jednocześnie kolanami sterował swoim wierzchowcem.

DRIVE TOGETHER

Prowadząc Mazdę, czujesz potężną więź łączącą Cię z samochodem. Samochód staje się czymś więcej niż maszyną — każda Mazda jest tworzona ręką artysty. Kształtując model pojazdu z gliny, artyści tworzą modele dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, dając im osobowość i duszę. Duszę, którą czujesz zawsze, prowadząc Mazdę.

MAKSIMUM KOMFORTU

Dzięki dogłębnemu poznaniu schematów zachowań nasze podejście do projektowania wnętrza skupia się na jednym celu – stworzeniu więzi między kierowcą a samochodem. Aby zapewnić optymalną pozycję kierowcy, w procesie projektowania pojazdu biorą udział zarówno inżynierowie jak i projektanci z kilku różnych działów.

TAKAO KIJIMA

„Najważniejsza dla nas zawsze jest przyjemność z jazdy - radość z posłuszeństwa samochodu wobec kierowcy.”

Tweetnij Udostępnij

Maksymilian Michalewski

“By złapać dobrą falę najważniejsza jest intuicja i timing”

Wyczekując fal. Maks jest surferem od małego

Na wodzie spędza około połowy roku, trenować zaczął, gdy miał zaledwie sześć lat. Cel? Zostać mistrzem świata. Dziś Maksymilian Michalewski jest w pierwszej klasie liceum i podobno nauka idzie mu bezproblemowo i to, mimo że w tym roku zdobył Surfingowe Mistrzostwo Polski.

Polska na pierwszy rzut oka nie wydaje się miejscem dla surferów. Choć według niektórych to świetne miejsce do samej nauki pływania na desce – szczególnie jesienią i zimą. Trenujących jest około setki, ale tylko kilku, może kilkunastu odważa się trenować w Morzu Bałtyckim podczas chłodniejszych pór roku. Maks Michalewski wybiera fale poza Polską, ale przyznaje, że gdy są na Bałtyku, to jedzie poćwiczyć. Jest młodym szesnastoletnim zapaleńcem, który konsekwentnie idzie obraną drogą.

Julia Wiśniewska, Wirtualna Polska: Dlaczego surfing? Kiedy zacząłeś w ogóle tę przygodę?

Maksymilian Michalewski: Zacząłem ją, kiedy pojechałem z rodzicami na wakacje do Portugalii. Tam pewnego dnia poszliśmy na plaże, zobaczyłem kilku surferów. Postanowiłem spróbować i bardzo mi się spodobało. Od tamtego czasu każdy wyjazd był właśnie z deską. Wychodziło mi to coraz lepiej, zacząłem startować w zawodach i bardzo fajnie to się rozkręciło.

A nastąpił moment, kiedy postanowiłeś traktować surfing poważnie? W tym roku zostałeś Mistrzem Polski

Myślę, że to było trzy lata temu, gdy startowałem w Mistrzostwach Polski w Surfingu. Zostałem Mistrzem Polski juniorów i pomyślałem, że może mam szanse rozwijać się w tym kierunku, tak już zupełnie poważnie. Coraz częściej zacząłem wyjeżdżać.

Polska nie jest idealnym miejscem do trenowania tego sportu, to się wiążę pewnie z częstymi wyjazdami? Da się w ogóle w Polsce surfować?

Rzeczywiście bardzo często wyjeżdżam, jakieś pół roku spędzam na wodzie. W Polsce niestety pływam bardzo rzadko. Tylko jak są odpowiednie fale, albo jak są zawody.

A gdzie na świecie są najlepsze warunki?

W poszukiwaniu odpowiednich warunków najczęściej odwiedzam Francje, bo jest dosyć blisko. W trakcie wakacji, gdy mam więcej czasu, trenuje w Stanach Zjednoczonych, na Kostaryce, czasami na Hawajach. To wszystko jest uzależnione od pory roku – gdzie są najlepsze fale w danym czasie.

Maksymilian Michalewski Francja 2018

Czyli już masz "swoje" miejsca do trenowania (śmiech). Jak to wszystko godzisz z nauką?

Mam indywidualny tok nauczania. Nie mam z tym problemu. Wyjeżdżam z książkami, odrabiam lekcje, a gdy wracam to wszystko zaliczam. Gdy jestem w Polsce, to oczywiście chodzę codziennie do szkoły, jak każdy.

W wieku 6 lat byłem z rodzicami na wakacjach w Portugalii. Tam pewnego dnia poszliśmy na plaże, zobaczyłem kilku surferów. Postanowiłem spróbować i bardzo mi się spodobało. Od tamtego czasu każdy wyjazd był właśnie z deską.


Jest jeszcze czas na jakiś inny sport?

Kiedyś jeszcze pływałem. Czasem jeszcze zdarza się, że chodzę na treningi pływackie, ale to już nie tak na poważnie jak kiedyś.

Potrzebujesz dodatkowych treningów siłowych, tak, żeby pracować nad mięśniami, trzymać kondycję? Masz jakiś plan treningowy?

Dokładnie tak. Mam normalny plan treningowy - trzy razy w tygodniu jestem na siłowni.

A czy jesteś zrzeszony w jakimś stowarzyszeniu surferów? Jak to w ogóle wygląda w Polsce?

Nie, nie należę do żadnej organizacji. Na wyjazdach natomiast zawsze mam tego samego trenera z Francji. Często razem podróżujemy. Ale rzeczywiście w Polsce powstało Polskie Stowarzyszenie Surfingu, bo ten sport też zaczął się u nas rozkręcać.

Czy są kolejne poziomy, czy wyznaczasz sobie jakieś cele do zdobycia?

Tak, zdecydowanie. Jest taka edycja zawodów w Europie, których jest sześć, potem się sumuje wyniki i jest ranking europejski.

Maksymilian Michalewski ISA Ben Reed
Opening Ceremony ISA Ben Reed

A na świecie?

Ostatnio byłem na Mistrzostwach Świata w Kalifornii, w kategorii poniżej 16 lat byłem trzydziesty trzeci

Co w takim razie obierasz za kolejny cel?

Na razie nie ma żadnych zawodów, póki co trenuję aż do kwietnia. A wtedy będą mistrzostwa w Portugalii.

Domyślam się, że rodzina mocno cię wspiera?

Tak, bardzo. Choć oczywiście czasami podróżuję sam. Nie jest to jakiś problem, mam sporą grupę znajomych surferów na prawie całym świecie.

Myślisz, że miłość do tego sportu zostanie ci na zawsze?

Mam nadzieję! Na razie bardzo mi się to podoba i sprawia mi to dużą przyjemność. Nie tylko starty w zawodach z surfingiem wiąże się konkretna filozofia życia, która bardzo mi odpowiada.

Umów się na jazdę próbną

Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.